Z jednej strony mamy portret. Mamy więc twarz, mamy dialog i życie. Reakcję na fotografa i wszystkich potencjalnie oglądających wizerunek.
Z drugiej strony jest pośmiertna maska: odcisk nie-twarzy, milczenie i śmierć. Obojętność wobec wszystkiego.
Gdzieś pomiędzy tkwią zdjęcia śpiących. Sen, brat bliźniak Śmierci obiera twarze z ekspresji, czyniąc je zarazem bardziej twarzami (znikają odbicia, więc powinniśmy widzieć lepiej), jak i już nie-twarzami…
…no bo co my w nich możemy zobaczyć?

