21 lipca 2011

Ona

Córka była już senna. Przyleciała nieproszona. Bardzo nie na miejscu. Próbowałem ją przekonać, że gdzie indziej będzie jej lepiej, ale nie słuchała. Była piękna, ale musiałem ją usunąć. Tam nie mogła zostać. W ten sposób mogłem ją zabić, ale nie miałem wyboru. Czy mogło być dla niej gorsze miejsce?

Byłem delikatny. Nie usłyszałem słowa protestu. Żeby nie było jej smutno, szklaną celę ubarwiłem słonecznym miejskim widoczkiem. Wyniosłem na zewnątrz – chciałem, żeby poleciała. Ale ona wciąż tkwiła na tej cholernej kartce. Spodobało jej się czy już całkiem zrezygnowała? Poszedłem umyć córkę.

Motyl 01

Motyl 02

Motyl 03

Motyl 04

Motyl 05

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>