Ten rok jest dla Michała Bugalskiego wyjątkowy. Co prawda jeszcze się nie skończył, ale to, co do tej pory Michał osiągnął, starczyłoby niejednemu aktywnemu artyście na kilka lat…

W lutym wziął udział w wystawie
Dotyk w prestiżowej
Galerii Klimy Bocheńskiej. Jako jedyny mężczyzna, jedyny fotograf i jedyny niedoktorant wyróżniał się bardzo pozytywnie również swoimi pracami. Zmagał się z dyplomem, żeby na początku lipca ukoronować pięcioletnie studia obroną pięknej serii fotografii… Trafiły one potem na międzynarodowy konkurs najlepszych prac dyplomowych z fotografii
Photo Diploma Award 2011, gdzie zakwalifikowano je do finałowej ekspozycji w poznańskim Starym Browarze. Równolegle do tej wystawy, także w ramach
Biennale Fotografii w Poznaniu, praca video Michała była prezentowana na przeglądzie najciekawszych prac zrealizowanych w pracowni prof. Piotra Chojnackiego
Pokolenie Po…. We wrześniu, zdjęcia Michała trafiły na coraz prężniej się rozwijający blog
Dust Magazine. Dosłownie kilka tygodni temu inny zestaw został uhonorowany przez Jury (w składzie: Adam Mazur, Piotr Bernatowicz, Sebastian Cichocki, Roman Lewandowski i Edyta Wolska)
Grand Prix Biennale Sztuki Młodych Rybie Oko 2011! Do tego trafił do finałów:
Konkursu im. Marii Dokowicz (wystawa w listopadzie w poznańskim Arsenale) i
III Festiwalu Sztuki Młodych w Szczecinie Przeciąg 2011 (wraz z Mateuszem Kiszką, wystawa również w listopadzie). Jakby tego było mało, Michał od października został asystentem prof. Piotra Chojnackiego… i to pewnie jeszcze nie koniec tegorocznych sukcesów.
Michał Bugalski ma 26 lat. Siedem lat temu rozpoczął swoją fotograficzną edukację. Zapisał się do Warszawskiej Szkoły Fotograficznej prowadzonej przez Mariana Schmidta. Tam też i ja pół roku studiowałem, ale wtedy nasze drogi się jeszcze nie zeszły. Mogę sobie jednak wyobrazić, że nie było to miejsce, gdzie mogła się narodzić i rozwijać taka wizja fotografii, jaką ma Michał.
Rok później dostał się na zaoczne studia fotograficzne na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu (wówczas jeszcze Akademii Sztuk Pięknych). Szczęśliwie, bo tam mógł się lepiej fotograficznie odnaleźć i szczęśliwie, bo tam mieliśmy okazję się poznać.
Pierwszy rok studiów uruchomił proces ogniskowania się uwagi Michała na sobie. Coś, co było raczej nie do pomyślenia w WSFie, gdzie trzeba było wybierać między humanistyczną „obiektywnością” a syntetyczną i sterylną inscenizacją, w Poznaniu stało się dopuszczalne. Z pierwszego roku pamiętam Michała rodzinne reportaże – nic wielkiego, ale to takie pierwsze osobiste ujawnienie się. Wtedy też rodzi się pomysł na „człowieka wstecznego”, przewijający się potem niejednokrotnie w twórczości Michała. Temat walki z ograniczeniem, próby wyjścia poza narzuconą sztuczną formę wydają się przebijać przez niemalże gagowe sytuacje ze zdjęć.
Drugi rok przynosi przełom. Michał trafia do pracowni fotografii dokumentalnej prof. Piotra Chojnackiego. Paradoksalnie, mimo teoretycznie najbardziej wyspecjalizowanej dziedziny spośród wszystkich pracowni fotograficznych, powstaje w niej wiele bardzo różnorodnych prac, a prof. Chojnacki skupia się na wyeksploatowaniu studenckich pomysłów do maksimum, unikając forsowania własnych upodobań. I tak, kolejne prace Michała stawały się coraz doskonalsze technicznie, coraz bardziej osobiste i coraz piękniejsze.

Nie trzeba udowadniać tego, że się kiedyś żyło - 17

Nie trzeba udowadniać tego, że się kiedyś żyło - 04

Nie trzeba udowadniać tego, że się kiedyś żyło - 07

Nie trzeba udowadniać tego, że się kiedyś żyło - 20
Czerpiąc luźną inspirację z koncepcji hellingerowskich ustawień, Michał próbował coś podobnego zrealizować ze swoją rodziną na fotograficznej kliszy. Odtwarzanie nierzadko nieprzyjemnych wspomnień z dzieciństwa nie miało jednak służyć psychoterapii. To było raczej badanie działania pamięci, generalizacja indywidualnych doświadczeń przez ich przypominanie i aranżowanie. Długi czas, w którym powstawały prace i w którym Michał aktywnie chłonął różne inspiracje artystyczne, pozwolił złagodzić ich wpływ, co nadało zdjęciom doskonałą formę i umożliwiło uniknięcie bezpośrednich odniesień. W ten sposób powstała praca licencjacka
Nie trzeba udowadniać tego, że się kiedyś żyło, gdzie mocny osobisty wymiar przebija przez piękne, starannie wypracowane obrazy.
Studia magisterskie przyniosły ze sobą dużą pewność siebie i rosnącą swobodę w tworzeniu fotografii. Michał uprościł formalnie swoje prace, czyniąc je bardziej emocjonalnymi i osobistymi.

Co gdy zapada zmierzch? - 01

Co gdy zapada zmierzch? - 20

Co gdy zapada zmierzch? - 07

Co gdy zapada zmierzch? -10
W
Co, gdy zapada zmierzch? poddaje analizie swoje relacje z ojcem. Zaczyna się od starej fotografii ojca – ojca, który dziś mógłby być bratem Michała albo samym Michałem. Potem obaj, ojciec i syn wkraczają na scenę. Przedstawiani pojedynczo wydają się być nieobecni, zapatrzeni w siebie lub w lustro wody jeziora. Wydają się szukać siebie w sobie, w swoich odbiciach, a odnajdować się w sobie wzajemnie… Gdzieś w tych pracach czai się historia, ale pokazana fragmentarycznie, niesekwencyjnie i zawierająca powtórzenia motywów, staje się na tyle nieuporządkowana, że mamy świadomość jej istnienia, ale nie możemy jej odczytać. Znów więc udaje się Michałowi trudna sztuka zatrzymania się w pół drogi: uświadamia nam rzeczy ogólne i ważne, nie ograniczając się do przedstawienia czegoś cząstkowego.

Formy przetrwalnikowe - 01

Formy przetrwalnikowe - 09

Formy przetrwalnikowe - 06

Formy przetrwalnikowe - 05
Formy przetrwalnikowe to obrazy miejsc, które pierwotnie ukształtowane przez człowieka, pozostawione same sobie zaczynają żyć własnym życiem, przeobrażać się odpowiednio do stanu, w jakim znajduje się osoba, która je opuściła.
Fizjonomia już nieobecnego rozeszła się niejako w pokoju, w którym żył, rozgałęziła się, tworząc w pewnych punktach przedziwne węzły podobieństwa o nieprawdopodobnej wyrazistości (Bruno Schulz
Ostatnia ucieczka ojca). W tych miejscach kryje się pamięć i ślad rodziny, wejście w tę przestrzeń zaburza ją, ale daje możliwość kontaktu z nieobecnymi, przeżycia czegoś na nowo.

Twoje życzenie się spełni - 1a

Twoje życzenie się spełni - 3b
Twoje życzenie się spełni to krótki cykl prac, czerpiący ze skojarzenia z dziełami Salvadora Dali, z motywem niestałości form i konieczności nieustannego podtrzymywania ich czy wręcz narzucania, żeby mogły istnieć. Michał usiłuje wznieść się ponad swoją formę, uwolnić przestrzenne ograniczenia, zobaczyć rzeczywistość z góry. Okazuje się to jednak niemożliwe, a marzenie o wolności prowadzi do skrajnej niewoli (
chciał wzbić się w powietrze a raczej się ukrzyżował).

Nikt nie patrzył po nas - 08

Nikt nie patrzył po nas - 21

Nikt nie patrzył po nas - 20

Nikt nie patrzył po nas - 15
Praca magisterska
Nikt nie patrzył po nas jest podsumowaniem dotychczasowych poszukiwań Michała. Swoją pamięć zanurza w ogromnej ilości filmów, cudzych zdjęć, malarstwie i wyłapuje najsilniej oddziałujące obrazy. Nadal odniesienia nie są czytelne wprost, nadal język kultury, którego Michał używa, jest skuteczny, bo inicjuje komunikację z widzem. W przeciwieństwie do pracy licencjackiej, która posługiwała się językiem kultury wysokiej, tu już nie jest tak pięknie. Pojawia się estetyka błędu, niepoprawna kompozycja, powtórzenia motywów, prace nie są tak starannie powieszone w czasie ekspozycji. Michał odrzuca drabinę, po której wspiął się tak wysoko. To świadczy o dojrzałości. Porzucając estetykę, może chce nam powiedzieć, że sens jego fotografii i może fotografii w ogóle tkwi w czymś innym. W czym? O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć… a może można zobaczyć w jego pracach?
[...] głośno, a raczej jeszcze głośniej. Piękny tekst napisał o nim i o tym co robi Piotr – klik. Polecam oczywiście stronę Michała – klik. Jego prace można również obejrzeć w COMO [...]